CONTROL ADUANERO... I MOGĘ LECIEĆ DALEJ!


Normalnie o tej porze siedzielibyśmy nad książkami i nic nie robiąc płakalibyśmy, że NIE ZDAMY matury. A tymczasem siedzimy w Hiszpanii i zastanawiamy się nad tym, że nie zdamy matury...

-----------------------------------------------------------------------------------------

Odliczaliśmy sekundy dzielące nas od wyjazdu, a i tak niektóre JELENIE się spóźniły. Zbiórkę mieliśmy pod Lidlem, gdzie kupiliśmy nachosy i pikantny sos, żeby wczuć się w Hiszpańskie klimaty. Dla wielu z nas przyszedł czas na PIERWSZĄ w życiu podróż samolotem. Dzięki naszym dwóm wspaniałym, najpiękniejszym, najprzystojniejszym, najsprytniejszym, najmądrzejszym, NAJCIERPLIWSZYM i najwspanialszym na świecie opiekunom - Alfa i Omega - dotarliśmy do bramki numer 4, która otwierała przed nami wrota do przestworzy. Po 3,5 godzinnym locie z niezliczonymi turbulencjami, z łazienką 0,75m x 0,5m, z plastikowymi oknami - wylądowaliśmy. 

Kolejnym trudnym zadaniem do rozwiązania było przekonanie hiszpańskiego kierowcy autobusu,że to my jesteśmy grupą na którą czeka. Zamiast dogadywać się po angielskohiszpanskopolsku z kierowcą - rzuciliśmy się na automat z wodą.. Ale jedna butelka wody okazała się zbyt mała na 3 godzinny pobyt w saunie na kółkach. Po męczarniach jakie przeszliśmy w grubych POLSKICH ZIMOWYCH UBRANIACH dotarliśmy na miejsce gdzie czekała na nas przepyszna kolacja i wygodne łóżka w których zapadliśmy w długi zimowy sen. 








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Bardzo pracowity dzień!

DÍA OCUPADO!